Światło

Panie mój, mijają kolejne dni, każdego dnia masz nowe Słowo, a ja jakbym stanął w miejscu przysłuchując się w dalszym ciągu Twojej rozmowie z Nikodemem. Noc i dzień, światłość i ciemność, życie i śmierć. Mówisz, że sąd polega na tym, iż światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, aniżeli światło, bo złe były ich uczynki. Rozumiem to tak: mimo tego, że się chowamy przed tym światłem, w dniu sądu, chcąc nie chcąc, w jego blasku staniemy, i wszystko co ukryte, co staramy się chować, nagle widocznym dla każdego się stanie. Staniemy w tym świetle w całej prawdzie o sobie samych.

Synu, każdy kto dopuszcza się w swoim życiu nieprawości nienawidzi światła i nie zbliża się do niego, aby na jaw nie wyszły uczynki jego, lecz nie wie, że nie ma nic zakrytego, co by na jaw nie wyszło. I w dniu onym tak się właśnie stanie, Ja Jestem światłością świata, kto idzie za Mna nie bedzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia. Trwasz przy Mojej rozmowie z Nikodemem, bo pragnę byś wpuścił to światło do duszy swojej, abyś pozwolił oświetlić wszystkie jej zakamarki, które jeszcze toną w ciemności i do Mnie nie należą. Weź Ducha Świętego i daj Mu się prowadzić, pozwól, aby oczyścił w tobie wszystko to, co brudne, aby oświetlił i wypalił ogniem miłości to, co ciemne, co do Mnie nie należy. Pamiętaj, że u kresu życia sądzony będziesz z miłości, to ona jawną ukaże całą drogę twego życia.

Odczuwam ten ogień, Panie, oczyszczający mnie i wypalający w duszy to wszystko, co nie jest Twoje, co jest wbrew Twoim przykazaniom, zwłaszcza temu największemu o miłości bliźniego. Skończył się Wielki Post, ale nie skończył się czas współpracy z Tobą i pracy nad sobą, a zmartwychwstanie moje to nie rewolucja, jak u Ciebie, lecz ewolucja trwająca latami. To zmartwychwstanie czasem boli, zwłaszcza jak odziera mnie z mojego “ego”, jak muszę zrobić coś wbrew sobie, swoim myślom, gdy robię coś co w oczach innych może uchodzić za słabość. Ogień ten wcale nie jest miły bo wypalając stawia mnie w prawdzie o sobie samym. Może właśnie dlatego łatwiej jest ukryć się w ciemności i ją umiłować.

Synu, nie możesz iść za Mną, nie kochając. Miłość boli bo wypala, oczyszcza, ale tylko ona upodobni cię do Mnie, kochając, niosąc swój krzyż, masz współuczestnictwo ze Mną. Gdybyś mówił że masz ze Mną współuczestnictwo, a chodził w ciemności, byłbyś kłamcą i prawdy by w tobie nie było, tak samo, jak gdybyś mówił ludziom, że znasz Mnie, lecz życiem swoim Mnie nie naśladował, byłbyś kłamcą. Chcąc trwać we Mnie musisz postępować tak, jak Ja postępowałem.A to wymaga oczyszczenia zakamarków twojej duszy, twojego serca i wpuszczenia doń światła. Światłem tym jest Moja nauka, Słowo po którego śladach pragniesz iść. Gdybyś mówił że żyjesz w światłości a nienawidził bliźniego dalej trwałbyś w ciemności. Kto swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy.

Jezu, noc i dzień, światłość i ciemność, życie i śmierć. Wybieram światłość, dzień i życie, bo tylko w blasku słońca może się ono rozwijać, wybieram drogę światła, Twoją drogę, Panie. Nie chce miłować ciemności, niecnych uczynków, z którymi chowałbym się w niej przed Tobą.

Zatrzymałem cię dłużej przy Mojej rozmowie z Nikodemem bo pragnę, abyś miłował Mnie –  Światłość tego świata, a nie świat z jego zakusami. Wszystko to, co jest na świecie, co powoduje, że wolisz życie w ciemności, a więc pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pycha tego świata, nie pochodzą ode Mnie, one kiedyś przeminą wraz ze światem, są one przeciwieństwem miłości. Oddając się im jesteś jak Ewa pod drzewem, ona skuszona światem dostrzegła jego smak, piękno i mądrość, którą może zyskać idąc za tym co świat jej oferuje. Wraz z Adamem wchodzą w ciemność, wychodząc z powrotem do światła dostrzegają że są nadzy, to czeka również ciebie, jeśli poddasz się jego urokowi.

Nie, Panie, za daleko zaszedłem, aby się cofnąć, aby poddać się urokowi świata, aby iść za jego głosem. Wiem, że będzie to droga często pod górkę, pod prąd, pod czujnym okiem prześmiewców różnej maści, którzy dostrzegać będą drzazgi w moich oczach, którzy stać będą z kamieniami w ręku…

Tak, a ty mimo to masz kierować się miłością pamiętając że jest ona cierpliwa, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości lecz współweseli się z prawdą. Miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję i która wszystko przetrzyma, miłością która nigdy nie ustaje, miłością taką, jaką Ja cię ukochałem. Kierując się tym krocz przez życie dobrze czyniąc.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s