Ciało i Duch

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie. 
Mt 11, 28-30

Oto jestem, Panie, staję przed Tobą taki, jaki jestem z wszystkimi moimi wadami i zaletami. Staję przed Tobą z moją codziennością i z tym wszystkim, co ona mi przynosi. Staję przed Tobą z całą moją grzesznością, z wszystkim co obciąża moją duszę, co mnie spowalnia czy wręcz zniewala, uniemożliwiając mi kroczenie po Twoich śladach. Przychodzę mówiąc “pragnę” – pragnę wziąć na siebie Twoje jarzmo, czyli wszystko to, co niesie ze sobą każdy dzień, każda chwila, krocząc za Tobą pragnę uczyć się być takim, jak Ty, mój Jezu.

Synu, krocząc za Mną pamiętaj, że nie możesz dwom panom służyć. Nie możesz służyć Mnie i mamonie, nie możesz żyć według ciała i według ducha, bo ciało czego innego chce i czego innego pragnie, niż twój duch. Ten należy do Mnie, kto ma Ducha Mojego w sobie i odpowiadając Jego natchnieniom stara się żyć. Ciało i życie według ciała prowadzi do śmierci. Jeśli zaś przy pomocy mieszkającego w tobie Mego Ducha śmierć zadawać będziesz swemu ciału i jego popędom, żyć będziesz.

Jezu, chciałbym wraz z Piotrem wołać dziś “Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz że Cię kocham!”, lecz konfrontując te słowa ze swoją codziennością widzę, jak daleki jestem od prawdziwego kochania Ciebie. Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe, ulegające pokusom i urokom świata. Mdłe, bo uczyć się od Ciebie, to być cichym i pokornym sercem, i z taką postawą brać na siebie Twoje jarzmo. A nie zawsze z taką postawą umiem przyjmować to, co niesie ze sobą życie. Wygrywa ciało z jego ułomnościami, zwłaszcza wkradająca się do serca pycha, która niesie ze sobą gniew, gorycz, bunt, które są wrogami cichości i pokory.

Synu, post i umartwienie pomogą ci ujarzmiać ciało i pomogą duszy twej wznosić się ku wyżynom, gdzie czekam na nią. Powiedziałem kiedyś, że goście weselni pościć bedą gdy zabiorą im pana młodego. Ty jesteś gościem weselnym zaproszonym przez Ojca mojego na ucztę, Ja jestem panem młodym. Za każdym razem gdy grzeszysz, gdy dajesz ciału zwyciężyć się, to tak jakby pozbawiano cię pana młodego, grzech zabiera tobie Mnie, oddala cię i prowadzi ku śmierci wiecznej. Post i umartwienie trzymają w ryzach twoje ciało, pozwalają działać Duchowi Mojemu w tobie. Uczą cię również z cichością i pokorą brać Moje jarzmo i iść za Mną.

Jezu, me życie jest cieniem i chwilką co ciągle ucieka i ginie by kochać Cię mam tylko ten dzień, który może być ostatnim, mam tylko tę chwilkę która też bezpowrotnie ucieka. Naucz mnie, Panie, nie marnować tych chwil, ale wszystkie je z pokorą przyjmować i ofiarować Tobie. Czyż może być lepsze umartwienie dla ciała i pychy, jak pokorne przyjmowanie wszystkiego, co  niesie z sobą dzień? Wyciągnięta pomocna dłoń, uśmiech, miłe słowo – wydają się takie proste, ale nieraz wymagają wręcz heroizmu z mojej strony, zwłaszcza w tych chwilach, gdy ta dłoń z chęcią zacisnęłaby się w pięść, uśmiech stłamsiłyby łzy i ból a miłe słowo chciałoby się zamienić w niezbyt przyjemny potok inwektyw. To tylko okruch tego, co mogę Ci w ciągu dnia ofiarować, wraz z postem i innymi wyrzeczeniami. Naucz mnie, Panie, korzystać z tej broni i dzięki niej zwycięż we mnie wszystko, co nie jest Twoje. Amen!