Czy rzeczywiście opuściłem wszystko dla Ciebie, Panie?

Panie «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?».
Mt 19, 27

Stań pod Mym krzyżem, spójrz na Mnie i w sercu zadaj sobie to pytanie, czy rzeczywiście opuściłeś wszystko dla Mnie? Czy we wszystkim co czynisz, w całej twojej drodze, Ja jestem rzeczywistym punktem odniesienia? Czy Jestem na pierwszym miejscu w twoim życiu?

Czy rzeczywiście opuściłem wszystko dla Ciebie? Jezu skłamałbym, jeśli powiedziałbym “tak”. Bo choć jesteś ważniejszy dla mnie, niż moja rodzina, znajomi, ich opinia czy zdanie, to jednak są rzeczy, których jeszcze nie opuściłem. Te rzeczy, których nie opuściłem, a które przysłaniają mi Ciebie, to moje wady, grzechy powstrzymujące moje kroki, moje “ja”, które tak często gra pierwsze skrzypce. Często nie potrafię opuścić swojego zdania, sposobu myślenia w codziennych relacjach, czy to w pracy czy w domu. Wydaje mi się, że idę za Tobą, a w rzeczywistości jestem jak ów bogaty młodzieniec, któremu ciężko było zostawić to co posiadał, lub jak ów człowiek stający za pługiem, lecz wstecz się oglądający. Ale wiem, że tylko z Tobą dam radę to zmienić, że Twoja łaska pomoże mi opuścić to, co kryje się w moim wnętrzu i czego nie potrafię zostawić, aby iść zupełnie wolnym za Tobą.

Synu każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy, wierzysz w to?

Tak Panie, wierzę. Choć trudno jest to pojąć, słowa te mogą wydawać się wręcz nieludzkie, bo jak można zostawić, czy wręcz mieć w nienawiści tych, których kochamy. Ale one są nieludzkie dla kogoś, kto Ciebie nie spotkał, nie zna, nie poczuł miłosnej obecności. Jeśli jesteś obecny w życiu, jeśli żyje się Tobą na co dzień, (mimo upadków) to jest to jak opuszczenie Ciebie dla Ciebie. Bo idąc za Tobą, naśladując czasem nieudolnie swoim życiem, kochając Ciebie uczę, się tak naprawdę kochać bliskich, rodzinę, przyjaciół i w końcu wrogów. Idąc za Tobą te osoby dzięki Tobie stają mi się jeszcze bliższe niż dotychczas, bliższe również dlatego że dostrzegam Ciebie w nich, i Ciebie w nich kocham. A idąc za Tobą stokroć więcej otrzymuję braci, sióstr, dzieci, matek, ojców. Pięknym przykładem jest w niektórych zakonach zwracanie się do rodziców współbraci czy współsióstr “mamo”, “tato”, a przecież i ja, starając się Ciebie naśladować, jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami. Panie mój już wiem, że jeszcze nie opuściłem wszystkiego, wiem co już dostałem od Ciebie za dotychczasową drogę i wierzę w Twoją obietnicę nagrody wiecznej. Dziękuję Ci za to, że pozwoliłeś mi to dojrzeć, że pokazałeś mi, co mam zwalczać w sobie, że jesteś obecny przy mnie w swoim słowie. Bądź uwielbiony za wszystko co mi dajesz, co spotyka mnie każdego dnia, przyjmij  Panie całą moją wolność, moją codzienność pragnę zostawić naprawdę wszystko i iść za Tobą z zawołaniem naszego świętego papieża “totus Tuus” – całym sobą, każdego dnia, każdą chwilą. Amen!