Skarb, który znalazłeś, niesiesz w naczyniu glinianym…

«Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją». (Mt 13, 44-46)

Czy ty znalazłeś już swój skarb, swoją cenną perłę,za którą oddałeś wszystko? Czy mając, strzeżesz jej bacząc na to, że przechowujesz ją w naczyniu glinianym, które łatwo możesz stłuc, a skarb zgubić, nawet tego nie zauważywszy? Co zajmuje twoją duszę, ile w niej jest postawy Marty, a ile Marii?

Tak, Panie, znalazłem skarb, spotkawszy w swoim życiu Ciebie. I jak ów rolnik ukryłem go, a następnie sprzedałem wszystko, co miałem, aby ów skarb posiąść.

Co znaczy, że sprzedałeś wszystko, co miałeś? Sprzedać wszystko, to nie mieć nic, tylko Mnie. To nie być niezdrowo przywiązanym do niczego, co cię, krępuje, spowalnia, to nie grzeszyć, zwłaszcza świadomie i dobrowolnie. Nie mieć nic, to jak dziecko zdać się tylko na Mnie, Mi zaufać i dać się prowadzić. Nie mieć nic, to oddać Mi się całkowicie i bez zastrzeżeń, to nieść swój krzyż, to dla Mnie umieć głód cierpieć, umieć i obfitować. Kto Mnie znalazł i chce iść za Mną, nie może wstecz się oglądać tęskniąc, jak Izraelici na pustyni za czosnkiem i cebulą, nic nie może być dla ciebie ważniejsze, tylko ten skarb, który znalazłeś. Jam Jest  Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z domu niewoli, nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną. Wszystkie twoje niezdrowe przywiązania, myśli, wszystko, co w twojej codzienności jest ważniejsze niż Ja, jest właśnie bogiem którego stawiasz obok Mnie, albo który Mnie całkowicie zasłania. Jestem dla ciebie skarbem, policz czas w ciągu dnia, który poświęcasz dla Mnie, ile masz przywiązań, które są ważniejsze ode Mnie, ile ważnych spraw, myśli, które nie pozwalają ci znaleźć czasu dla Mnie?

Jezu wsłuchując się w to, co powiedziałeś mej duszy, mogę powiedzieć, że jestem w trakcie wyzbywania się majątku, uwalniania się ze zbędnego balastu. Tak, Panie, aby balon mógł lecieć i wzbijać się ku górze, potrzebuje przede wszystkim pozbyć się tego, co go obciąża. Jakże wiele napotykam jeszcze na swej drodze błyskotek, które przysłaniają mi prawdziwą perłę, zapominam wtedy o niej i wpatruję się w nie, jak przysłowiowa sroka w kość.

“Każdemu bowiem kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Mt 25,29). Nic na zawsze nie zostało ci dane, znalazłeś Mnie, uważaj abyś nie zgubił. Bo skarb, który masz, niesiesz w glinianym naczyniu, bardzo łatwo go stłuc i zgubić zawartość, zwłaszcza gdy zajęty będziesz wpatrywaniem się w błyskotki, lub zbyt będziesz zajęty swoimi sprawami, aby martwić się skarbem. Jeśli nie będziesz w swojej codzienności na nim sie skupiał, nie będziesz miał na niego baczenia, to bardzo szybko sprawy światowe, nałogi czy inne niezdrowe przywiązania rozbiją to naczynie. Znalazłeś Mnie, bo pozwoliłem ci się znaleźć, przyszedłem do Ciebie w gościnę, pozwoliłem iść za Sobą, ale jeśli w tej drodze nie będziesz wpatrywał się we Mnie, nie będziesz za Mną wyglądał, zbłądzisz niechybnie w gąszczu tego świata. Znalazłeś skarb, pamiętaj, że on ci jest nie tylko dany, ale i zadany.

Spotkałem Ciebie, a raczej to Ty spotkałeś mnie, wszczepiłeś mnie w siebie jak winną latorośl, pielęgnowałeś, teraz oczekujesz na owoce, którymi Cię obdarzy. To jej zadanie, zaowocować i cieszyć tymi owocami ogrodnika. Zapaliłeś mnie jak pochodnię, a zadaniem pochodni jest oświecać drogę do celu podczas ciemności. Znalazłem Ciebie, który jesteś ogniem tej pochodni, oświecającym drogę błądzącym i tym, którzy pośród ciemnej nocy nie wierzą już w nastanie dnia, jak rozbitkom w czasie burzy wskazuje drogę na bezpieczny brzeg. Jeśli pozwolę, aby przeciwności zgasiły ten ogień, to na co się zda pochodnia? Jedynie na wyrzucenie, bez ognia nic jest niewarta.

Dlatego też zapytałem cię, ile jest w tobie z postawy Marty, a ile z Marii. Te postawy są dla ciebie jak oliwa, która nasącza pochodnię, aby płonęła. Obie znalazły swój skarb, znalazły Mnie, i były mi bez reszty oddane. Cały ten dom gościnny i przyjazny, był dla Mnie przystanią, gdzie mogłem odpocząć, a mieszkańcy kochali i byli oddani Mi bez reszty. Miłość to jest to, co pozwoli ci chronić skarb, który znalazłeś, pomoże ci znieść przeciwności i kroczyć za Mną. Miłość nie pozwoli ci, abyś Mnie zgubił gdzieś po drodze. Ale musi to być miłość jaka miała Maria, miłość cicha, spokojna, wpatrzona we Mnie, miłość, dla której nic nie jest ważne ani pilne, tylko ona sama. Ta lepsza cząstka, którą Maria obrała, pozwoli trwać ci w modlitwie, chronić ognia twojej pochodni, pozwoli płonąc jej bardzo jasno. Nie znaczy to, że Marta Mnie nie kochała. Jak najbardziej całą sobą była Mi oddana, ale za bardzo zajęta była drobnymi, mniej ważnymi i potrzebnymi, rzeczami, które zaprzątały jej umysł. Ta postawa sprawia w tobie ciągłe zamieszanie, pogoń za czymś mało w tej chwili istotnym, ciągłe zamieszanie w sercu, poddenerwowanie, a to przygasza płomień twojej pochodni. W takim ciągłym zamieszaniu łatwiej o zgubienie znalezionego skarbu. Abyś Mnie nie zgubił potrzeba tak niewiele, zostawić wszystko, co niepotrzebne, siąść u Moich stóp jak Maria i wsłuchać się we Mnie. Naprawdę, nawet gdy wypełniasz jakieś obowiązki pracując fizycznie jak Marta, możesz jak Maria wyciszyć swe serce, myśli, i wsłuchać się w Mój głos.

Myślałem, że czytając już tyle razy te słowa o Marii i Marcie, nie odkryję już nic nowego. A jednak, Ty, Panie, pokazałeś mi, że tak nie jest, że Twoje Słowo jest żywe i odkrywcze. Często jestem jak Marta, wewnętrznie zabiegany, zajęty czymś innym, czasem codzienne drobnostki czy w pracy, czy w domu, rozsiewają niepokój i zamieszanie w sercu, i wtedy nie potrafię uciszyć się, przycupnąć i wsłuchać się w Ciebie. Panie, ucisz moje serce, jak uciszyłeś burzę na jeziorze, naucz mnie być obojętnym na to, co nie jest Tobą, daj mi się w każdej chwili wsłuchiwać w Ciebie i podtrzymywać ogień, który płonie, do ognia żaden zwierz się nie zbliży, tak i ja tak zaopatrzony będę strzegł mego glinianego naczynia, aby nie zgubić Ciebie. Amen!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s