Móc stawać się codziennie Jej żywą koroną…

“Wybrał Ją Bóg i wywyższył ponad wszystko, i wziął Ją na mieszkanie do przybytku Swego. Niepokalanie poczęta, gwiazda zaranna, pierwsza monstrancja nosząca w sobie Boga. Niepokalana, nie skażona grzechem, najczystsza Dziewica. Jest to chyba normalna rzecz, bo jak Bóg mógłby przyjść i zamieszkać w brudnym ciele, w duszy skażonej grzechem? On, Który stał się podobnym do ludzi we wszystkim oprócz grzechu.

Dwie kobiety – Ewa, która w raju przez pychę straciła wszystko i Maryja, która swoim pokornym “fiat” zgodziła się być matką Mesjasza. Pokorna, cicha Służebnica Pańska. Karty Ewangelii nie przekazują wielu Jej słów, ale te, które są, wskazują nam na Jej Syna. Bo Ona nam Go nie przesłania. Wprost przeciwnie, na Niego wskazuje i do Niego prowadzi, gdy sami odnaleźć Go nie możemy, lub nie potrafimy.

“Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Bądź wola Twoja, Boże, we wszystkim.

Maryja idąca do Elżbiety, gdy usłyszała, że Jej krewna jest brzemienna, uczy nas wychodzić naprzeciw każdemu człowiekowi, służyć swoją osobą, czasem… Maryja uczy nas, aby wszystko zawierzać Bogu.

Maryja rodząca swe Dziecię w ubogiej stajence. Zimno, wilgotno – biedne małżeństwo i małe dzieciątko. Ale to, co łączy tą trójkę, to ogromna Miłość przezwyciężająca wszelkie trudności. Jaki piękny to wzór na dzisiejsze czasy.

Maryja w Kanie. Słowa Jezusa: czy to moja lub twoja sprawa, niewiasto? Dla wielu są to słowa, którymi zakazał Matce się wtrącać. Ale gdyby tak było, czy poszłaby do sług? Być może znali Ją wcześniej, może była kimś przez niech bardzo szanowanym, bo nie kazała im nic, tylko zrobić wszystko, cokolwiek Jezus powie. “Napełnijcie stągwie wodą”, przecież to brzmiało niedorzecznie. Ale zaufali Jego matce i posłuchali Go. Niedorzeczność zmieniła się w cud, woda zmieniła się w wino, i to wcale nie najgorsze.

Maryja pod Krzyżem. Ból i cierpienie przeszyło Jej serce i duszę. Spełniało się to, co przepowiedzieli prorocy, jak i to, o czym powiedział Jej starzec Symeon. Jej duszę przeniknął miecz boleści. Maryja – tego możemy być pewni – z wielkim bólem szeptała: “bądź wola Twoja”. Nie przeklinała ani Boga, ani losu. Uczyła nas, jak sobie radzić w takich chwilach i do kogo przylgnąć słowami zawierzenia.

“Synu, oto matka twoja”, oto Matka nas wszystkich. Niepokalana, przeczysta Dziewica, wzór, jak naśladować Chrystusa.

Wróciłem dziś do tego tekstu sprzed paru lat, skłonił mnie do tego dzisiejszy dzień, uroczystość Najświętszej Panny Maryi Częstochowskiej i trzechsetna rocznica koronacji Jej cudownego wizerunku. Oto Matka nas wszystkich, Matka, która 635 lat wpatruje się w nas ze szczytu Jasnej Góry i wskazując na Jezusa mówi, jak kiedyś w Kanie ”zróbcie wszystko cokolwiek wam powie”. Matka, której wysłałem zdjęcie, aby z okazji koronacji Jej wizerunku stać się częścią żywej korony, i wpatrując się w to ukochane oblicze słyszę, jak w głębi serca mówi mi, że to nie wystarczy. Nie wystarczy wysłać selfie aby zaistnieć, to zdjęcie zobowiązuje mnie do czegoś więcej. To jak wysłanie swojego serca, aby móc stawać się codziennie Jej żywą koroną. Aby się nią stawać mam wpatrywać się w  Ciebie, wzór naśladowania Chrystusa. Mamo, tak wiele Ci zawdzięczam, u Twego tronu czuję się jak w domu, bo gdzież najlepiej człowiekowi, jak nie przy sercu Matki. Pragnę poprzez swoją codzienność stawać się żywym diamentem w Twojej koronie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s