Niepokalana

mid_19695

Z wszystkich niewiast na świecie
Tyś jedyna, wybrana
Matko Zbawiciela
Niepokalana

Jam niegodny Twój sługa
Padam w proch na kolana
Przed Tobą, Gwiazdo Zaranna
Niepokalana

W koronie z gwiazd dwunastu
Wstęga niebios przepasana
Czuwasz nad nami wszystkimi
Niepokalana

Skromna, cicha, pokorna
W czystości płaszcz odziana
Drogę wskazujesz do Syna
Niepokalana

Twój wzrok łagodny, troskliwy
Jak słońce jaśnieje od rana
Tyś świtu jutrzenką, Maryjo
Niepokalana

Serce Twe czułe i tkliwe
Choć bardzo głęboka w Nim rana
Matko Boża Bolesna
Niepokalana

W ręku swym trzymasz różaniec
Tę broń depczącą szatana
Ty piętą miażdżysz mu głowę
Niepokalana

Tobie słońce i gwiazdy
Tobie ziemia poddana
A księżyc pod Twymi stopy
Niepokalana

W dłoniach naszych różaniec
Pierś naszą szkaplerz ochrania
Prowadź nas ku zwycięstwu
Niepokalana

Prowadź nas nasza Hetmanko
Prowadź szczęśliwie do Pana
Ty jesteś światłem w ciemnościach
Niepokalana

Z Tobą nie straszne nam burze
Ni wściekłe hordy szatana
Ty jesteś z nami do końca
Niepokalana

copyright

Czy wierzysz we Mnie?

Two-Candles-580x290

Czy wierzę? Tak Panie, wierzę, oczywiście…

Jaka więc jest twoja wiara?  Nie jaka była rok temu czy dwadzieścia, ale jaka jest teraz, w chwili obecnej?  Czy poszedłeś za Mną bo widziałeś znaki i cuda, czy wierzysz bez względu na nie, tylko dlatego że jestem Bogiem.

Sam nie wiem Panie, Twoje znaki, cuda, pomocne były, aby trwać w ciemne burzowe dni. Były jak cukierki duchowe, których smak przypominał mi się w trudnych chwilach i dodawał sił. Byłeś w nich przy mnie, jak przy Izraelu – “Główną przyczynę, dla której za dawnego Przymierza, tak prorokom jak i kapłanom dozwalano zapytywać Boga i żądać objawień i znaków, stanowiło to że wiara się jeszcze dobrze nie ugruntowała…” (św. Jan od Krzyża). Wydawało mi się, że moja jest już mocno ugruntowana, na stabilnym fundamencie. A jednak, nie dorównała jeszcze ziarnku gorczycy, bo gdyby tak było, to mogłaby góry przenosić. Jezu, powiedziałeś: pójdź za Mną, poszedłem, wydawało mi się z żywą wiarą, teraz jednak widzę jak jest ona skostniała, obwarowana jakimś murem i z pewnością nie jest to twierdza wewnętrzna, jeśli już, to taka, którą sam postawiłem i która nie pozwala duchowi na wzniesienie się.

Jezu, jestem dziś w niewidomych, którzy przewijają się na kartach Ewangelii i wołam wraz z nimi: ulituj się, spraw abym przejrzał, wierze że możesz to uczynić Panie! Dotknij mojego serca, dotknij duszy, zerwij pęta, które mnie zniewalają. Pozwól mi oczekiwać na Siebie pełnią wiary, tak jak oczekiwały Cię te roztropne panny. Nie daj Panie, aby brakło wiary w mym życiu jak oliwy w lampach panien głupich. Jezu, rzekłeś kiedyś do uczniów: czy znajdę wiarę gdy wrócę na ziemię?  Smutkiem napawają te słowa,  pragnę abyś to Ty we mnie strzegł wiary, abyś to Ty ją jeszcze mocniej rozpalił, tak, aby jej płomień nigdy nie zgasł. Niech płonie dając jasne światło wśród codziennych trudności, życiowych burz i upadków, niech płonie Twoim światłem Jezu. Spraw Panie, aby moja wiara była jak owej czwórki niosącej do Ciebie paralityka, aby była wiarą setnika, kobiety cierpiącej na krwotok, wiarą Piotra niemal krzyczącego do Ciebie:  Panie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz ze Cię kocham!

Jezu pragnę oddać ci się cały, pragnę być totus Tuus każdą chwilą dnia. Pragnę, abyś na nowo narodził się w mym sercu, abyś rozpalił je żywą wiarą, nie wyczekującą znaków i cudów, bo jedynym znakiem i cudem jesteś Ty, ukryty w Najświętszym Sakramencie Ołtarza…

copyright

Wypełniaj wolę Bożą

24b9351e1d925e893cb471054bf84201

“Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mat.7,2 1)

Jezu tak często mówię że pragnę pełnić wolę Twoją, wydaje mi się nieraz, że ją pełnię, ale czy rzeczywiście tak jest? Ty sam mówisz nie każdy kto Mi mówi Panie, Panie, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca Twego zamieszka wraz z Tobą w Królestwie Niebieskim. Jak pełnić ją w mojej codzienności?

Miłować Boga, miłować bliźniego, miłować nieprzyjaciół. Bądź cierpliwy, łaskawy, nie zazdrość, nie szukaj poklasku, nie unoś się pychą, nie dopuszczaj się bezwstydu, nie szukaj swego, nie unoś się gniewem, nie pamiętaj złego. Nie ciesz się, gdy kogoś dotyka krzywda czy niesprawiedliwość. Codziennie prosisz w modlitwie “bądź wola Twoja”, staraj się więc, aby spełniać tę wolę. Niech nie będą to tylko puste słowa bezwiednie wypowiadane. Mówisz również “odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy”, czy rzeczywiście odpuszczasz? Czy są to kolejne puste słowa bez pokrycia, kolejne “Panie, Panie”? Dałem ci przykład jak żyć, naśladuj więc Mnie, stawaj się jak Paweł  “wszystkim dla wszystkich”.

Jezu, jakże wiele z tych słów dotyczy mnie, jak często jestem wśród mówiących “Panie. Panie”, wydaje mi się, że jestem na właściwej drodze, że idę za Tobą, że Cię naśladuję, a tych kilka zdań mówi zupełnie coś innego o mnie. Nie można kochać Boga, którego się nie widzi, nie kochając człowieka którego się widzi, który jest blisko nas. Nie kochając bliźniego, nie kochamy i Ciebie, Który jesteś w każdym z nas. Moje “ego” tak często szuka poklasku, uznania zwłaszcza w pracy, brak tego powoduje niezadowolenie, gniew często tłumiony, to prowadzi do kłótliwości, czasem może i złorzeczenia bliźniemu. Tymi słowami pokazujesz mi Panie najmocniej, czego ode mnie oczekujesz. Panie mój, stawiaj mnie w prawdzie o sobie samym jak najczęściej, otwieraj moje oczy, pragnę wołać wraz z Bartymeuszem “Panie spraw abym przejrzał”, sprawiaj to każdego dnia. Pokazuj czy jestem na drodze nieprawej, a kieruj moje kroki na drogę po której pragniesz abym kroczył.

copyright

Miej serce

hands-heart

O Panie, Tyś moim Pasterzem, tak dobrym, że nic mi nie braknie, do źródeł wód żywych mnie wiedziesz, prostymi ścieżkami prowadzisz. Choć idę przez ciemną dolinę niczego nie będę się lękał, bo Pasterz mój zawsze jest przy mnie, w obronie mej stanąć gotowy.

Jestem przy tobie, kocham, troszczę się o ciebie każdego dnia. Nie wymagam wiele, najważniejszą rzeczą jakiej pragnę, to abyś miał serce. Mieć serce to kochać, kochać tak, jak ukazuję to na kartach Ewangelii. Nie oczekuję wiele, choć wiem jakie dla ciebie to trudne jest nieraz zadanie. Miłować kogoś kto cię lubi, chwali, kto kocha, jest ci przychylny – jest bardzo łatwo. Ale Ja wymagam więcej. Wymagam, abyś miłował swoich nieprzyjaciół, miłował tych, którzy nieraz są ci cierniem w twojej codzienności. Ja pochylałem się nad każdym, uzdrawiałem, karmiłem, nie patrząc na osobę i na to jaki ma do Mnie stosunek.

Jezu tak często widzę drzazgi w oczach innych, nie dostrzegając belki we własnym oku. Wydaje mi się,  że mam serce, ale czy aby na pewno?  Twoja miłość jest wielka, dajesz szanse każdemu, ty knotka tlącego się nie dogasisz i trzciny nadłamanej nie dołamiesz. A ja?

Ty miej serce i patrz w serce. Patrz w serce, nie osądzając nikogo, nie szufladkując, nie przekreślając. Patrz w serce, odnajdując Moje ślady w bliźnim. Bo jestem w nim, jestem w każdym napotkanym człowieku, za każdego ofiarowałem się na Krzyżu. Nie znasz przyczyn, nie znasz powodów tego, dlaczego ten tak postępuje a inny inaczej. Patrz w serce, a gdzie nie dostrzeżesz miłości daj miłość, a otrzymasz miłość. “Jeżeli miłość jest wzniosła, wola jest dobra, człowiek święty; jeżeli miłość jest pozioma, wola jest skażona, człowiek zły”. 

Boże mój, pragnę mieć serce, pragnę kochać tak jak Ty pragniesz, abym kochał. Lecz ja sam z siebie nie podołam temu, jeśli nie wspomoże mnie Twoja łaska, jeśli nie weźmiesz mnie za rękę i sam nie poprowadzisz. Bo tylko wpatrzony w Ciebie będę umiał kochać wzniośle, nie patrząc na rzeczy pozorne, nie patrząc przez pryzmat doznanej krzywdy, niesprawiedliwości, tylko wpatrzony w Ciebie będę kochał Twoją miłością. Jezu to często jest takie trudne, wymaga przezwyciężania samego siebie, ale wierzę że wszytko będę mógł w Tobie, Który mnie umacniasz. Amen.

copyright

Bądź prostym

anh-em-be-de-thuong-5

W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. (Łk 10,21)

Jezu Ty jesteś Mądrością przedwieczną, o Tobie mówi nam Syrach “wyszłam z ust najwyższego, i niby mgła okryłam ziemię, zamieszkałam na wysokościach, a tron mój na słupie z obłoku.” (Syr 24,3-4) Kto szuka mądrości, szuka Ciebie, znajdując Ciebie, oddając Ci się bez zastrzeżeń doskonali się w mądrości. Jest bowiem w Tobie duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany,  jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, niezawodny, beztroski, wszechmogący i wszystkowidzący, przenikający wszystkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze. ( Mdr 7, 22-23)  Jezu, wydaje się, że być mądrym i roztropnym nie jest złe, lecz Ty dziękujesz Ojcu, że zakrył te rzeczy właśnie przed takimi a objawił je prostaczkom. Co znaczy być prostym?

Mądrzy i roztropni to często tacy, którzy Moje słowa, Moje dzieła, rozbierają na czynniki pierwsze, wszystko chcieli by zmierzyć, odważyć, pojąć swoim rozumem. Często mądrzy w swoim mniemaniu szukają samych siebie i samych siebie uwielbiają. “A Moje słowa są duchem i życiem i nie należy ich mierzyć ludzkim rozumem, nie wolno ich naginać do próżnego upodobania, ale słuchać w milczeniu i przyjmować pokornie i z miłością”. (por. o Naśladowaniu Chrystusa; Księga 3, Rdz. 3)

Jezu, wczytując się w Twoje słowa przychodzi mi na myśl wiersz Mickiewicza:
“…Słuchaj dzieweczko – krzyknie śród zgiełku
Starzec i na lud zawoła:
Ufajcie memu oku i szkiełku,
Nic tu nie widzę dokoła (…)
Dziewczyna czuje – odpowiadam skromnie –
A gawiedź wierzy głęboko:
Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce,
nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce”.
Być prostym to mieć serce i patrzeć w serce, mieć serce to mieć Ciebie. Mieć Ciebie to zapomnieć o sobie, nie zajmować się sobą, wyprzeć się siebie dla Ciebie. Oddać się Tobie bez zastrzeżeń, bez stawiania warunków, bez szukania zabezpieczeń, bez oglądania się do tyłu. Oddać się Tobie całym sobą to rzucić się w Twe ramiona, jak dziecko rzuca się w objęcia matki, kochać Cię i powtarzać Ci to nieustannie każdą chwilą swego życia. “Me życie jest cieniem, me życie jest chwilką co ciągle ucieka i ginie, by kochać Cię Panie te chwilę mam tylko. Ten dzień dzisiejszy jedynie”.  Być prostym, to być ufnym i zapatrzonym w Ciebie, jak małe dziecko zapatrzone jest w swego rodzica, nie troszczące  się o dzień jutrzejszy. Kochające, ufne idące naprzód przez życie bez trwogi.

Synu mój, nie zapomnij Mych nauk, twoje serce niech strzeże nakazów, niech miłość i wierność cię strzeże. Z całego serca Mi zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku, myśl o Mnie na każdej drodze, Ja twoje ścieżki wyrównam. Nie bądź mądrym we własnych oczach, Boga się bój, zła unikaj, to ciału twemu zapewni zdrowie i pokrzepienie twym kościom. Upomnieniem Moim nie gardź, nie odrzucaj strofowań bo karcę kogo miłuję, jak ojciec syna którego lubi. (por.Prz 3)

Boże przodków i Panie miłosierdzia,
któryś wszystko uczynił swoim słowem
i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka,
by panował nad stworzeniami, co przez Ciebie się stały,
by władał światem w świętości i sprawiedliwości
i w prawości serca sądy sprawował –
dajże mi Mądrość, co dzieli tron z Tobą,
i nie wyłączaj mnie z liczby swych dzieci!
Bom sługa Twój, syn Twojej służebnicy,
człowiek niemocny i krótkowieczny,
zbyt słaby, by pojąć sprawiedliwość i prawa.
Choćby zresztą był ktoś doskonały między ludźmi,
jeśli mu braknie mądrości od Ciebie – za nic będzie poczytany.
Amen . (Mdr 9,1-6)

copyright

Pójdź za Mną

1144264701

Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. (Mt 4,19)

Miłosierny jesteś Panie i łaskawy. Tak jak do Apostołów, tak podchodzisz do mnie, podchodzisz mówiąc “pójdź za Mną”. Jest to Twoim zaproszeniem, Twoim oczekiwaniem względem mnie. Oto idę, Panie, cały oddając się Tobie. Powierzam Ci ciało i duszę moją, wszystko czym jestem i co posiadam. Pragnę nauczyć się zapominać o sobie samym, a we wszystkim szukać Twojej chwały, Twojej świętej woli. Pragnę służyć Tobie w bliźnim z miłości dla Miłości, pamiętając słowa chromego z nad Betesdy “Panie nie mam człowieka”. Powierzam Ci wszystkie moje pragnienia, niepokoje, wszelkie troski i trudności dnia codziennego, bo wiem, że tylko z Tobą wszystkiemu zaradzę, wszelkie burze i przeciwności przetrwam oddając się całym sobą Tobie mój Jezu.

Oddając się Mi w swojej codzienności pamiętaj o nieustannym “fiat” we wszystkim, co będzie cięż spotykać w ciągu dnia. Oddawaj mi się z prostotą małego dziecka ufającego i zdanego tylko na rodzica. Zwracaj się do Mnie jak najczęściej poprzez akty miłości, ofiaruj wszystko co radość może Mi sprawiać. Nie zawsze będą to rzeczy wielkie, jakie czynili Apostołowie, lecz małe akty miłości dnia codziennego. Od wieków zajmujesz myśli Moje, ukochałem cie zanim Mnie poznałeś, zanim utkałem cie w łonie matki, troszczę się o ciebie trzymając za rękę na drodze, po której kroczysz.

Pójdź za Mną – oto idę Boże mój, Ty jesteś ostatecznym moim celem. Od Ciebie wyszedłem i do Ciebie podążam. “Początku mego istnienia, celu mego życia,wzorze mych czynów”, dobrowolnie Tobie się oddaję powtarzając swoje codzienne totus Tuus, bądź wola Twoja.  Amen.

copyright

Marana’tha

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wracam do źródła Panie, wracam myślą do momentu, gdy pierwszy raz przyniesiono mnie przed Twój ołtarz. Tam po raz pierwszy zaczerpnąłem Wody Życia, tam wszczepiony w Krzew Winny mogłem rosnąć i rozwijając się coraz bardziej świadomie wybierać Ciebie. Kolejny Adwent, kolejny okres oczekiwania. Ile takich okresów mam w ciągu życia? Ciągle oczekuję na coś, ciągle oczekuję czegoś. Najczęściej te oczekiwania skierowane są do Ciebie. A ile razy pytam Ciebie o Twój adwent, o Twoje oczekiwanie co do mojej osoby, mojej codzienności, mojego oddania się Tobie? Przyznam, że tych chwil jest zdecydowanie mniej. Pragnę, Jezu, aby ten okres który teraz przeżywać będę był nie tylko czasem oczekiwania na Ciebie, ale aby był szczególnym czasem słuchania Ciebie, i wsłuchiwania się w Twoje oczekiwania względem mnie.

Ja cię stworzyłem, Ja utkałem cie w łonie twej matki. Cudownie cię stworzyłem, choć ty tak często w to wątpisz i temu nie dowierzasz. Jesteś stworzony na obraz i podobieństwo Boga, jesteś Moją krwią odkupiony. Znam cię doskonale, lepiej niż ty sam siebie, nie tajna Mi twoja istota. Przenikam cię całego, przed Moim wzrokiem nie uciekniesz i nigdzie się nie schowasz. Jestem przy tobie po kres twojej drogi, u kresu której czekam na ciebie z otwartymi ramionami. Pragnę  twojego “fiat”, twojego zawierzenia i zaufania Mi, oddania twojej codzienności mojej woli i przyjmowania jej otwartym sercem.

Boże mój, całym moim życiem, całym sobą pragnę oddać się Tobie, pragnę oddawać ci każdą chwilkę mego życia powtarzając totus Tuus, lecz spraw Panie, aby nie były to słowa bez pokrycia. Pouczaj mnie każdego dnia czym jest oddanie się Tobie, jak powinno wyglądać moje oczekiwanie i czego oczekujesz ode mnie w mojej codzienności.

copyright