Jak niemowlę moja dusza…

Pragnę mieć pewność, że Najświętsza Panna mnie kocha… pomyśleć, że w czasie
całego mojego życia tak wielką trudność sprawiało mi odmawianie Różańca!» Św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał i wybawił ze wszystkich ucisków.
(Ps 34, 7)

Niepokalana, przychodzisz z pomocą grzesznikom, przyszłaś z pomocą również mnie, a to, że mnie kochasz, odczuwam całe moje życie. Opiekowałaś się mną, a gdy nadszedł czas, oddałaś pod opiekę Synowi – to tak, jak kiedyś przez pierwsze lata życia wychowywała matka, a później opiekę nad chłopcem przejmował ojciec. Każde z tych dzieci miało zapewne jakąś pamiątkę od matki na dalszą drogę, coś, co pozwalało im kochać, pamiętać jej słowa, zwyciężać przeciwności życia. Twoim darem dla mnie był Różaniec, który towarzyszył mi od dziecka; który pomógł mi trwać i wytrwać.

Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.
(Dz 1, 14)

Trwałem i ja, oczekując na swą pięćdziesiątnicę.

«Świadomość tego, że Matka jest obecna i czuwa podczas nocy, daje dziecku radość, odnawia jego siły, utwierdza jego nadzieję, niesie pokój i światło».
Bł. M. 
Eugeniusz od Dzieciątka Jezus

Żyjąc z tą świadomością, jak niemowlę była moja dusza, jak niemowlę na łonie swej matki (por. Ps 131). Każdy z nas ma jakąś górę do zdobycia. Jakieś wzniesienie, na którego szczyt w ciągu życia się wspina. Marzył mi się kiedyś szczyt Karmelu, ale jak może zdobywać szczyty ktoś, kto woli spienione morze? Góry są piękne, ale o potędze Boga mówił mi zawsze szum morza, zwłaszcza po zachodzie słońca. Dlatego też “moja góra” została dana w sam raz na moje siły. Nie przeszkadza mi to jednak, aby modlić się modlitwą pierwszych eremitów z Góry Karmel:

O, Najświętsza Matko, my wszyscy, którzy zamieszkujemy tę świętą Górę, i którzy gasimy pragnienie naszych serc przy Twoim źródle, uznajemy Twoje prowadzenie. Wspomóż nas Twoim orędownictwem, oświeć nas swoim światłem. Pozostań z nami!

Ja również cieszę się i raduję Twoim prowadzeniem, Niepokalana, Twoją opieką. Cieszę się, że mogłem dorastać i że mogę żyć w zasięgu Twego wzroku. Kolejna niedziela, kolejny tydzień Adwentu, przypominają mi o radosnym oczekiwaniu. Te święta niosą ze sobą radość, jakąś wręcz “magię” połyskującą w tysiącach migotliwych, kolorowych świateł. Ale Ty pokazujesz mi, że to nie ta, tak odczuwalna, namacalna radość jest najważniejsza. Najważniejsza jest radość serca otwartego na przyjęcie Boga. “Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim…” Uczysz mnie radosnego oczekiwania na przyjęcie Twojego Syna, ale nie tylko w ten jeden świąteczny dzień w roku, lecz w ów ostatni, gdy moje oczy zamkną się na światło tego świata, a otworzą na światło przychodzące do mnie z obłoków. Jednak nie zawsze te chwile są radosne, ale wiem, że trwając z Tobą na modlitwie będę gotowy i na to.

Ludzie pytali Jana, jak żyć… Ty swoim życiem pokazujesz to nieustannie: odpowiadać na Słowo Boże, przyjmować je, rozważać je swoim sercem, w Jego blasku żyć, ufać Mu. Ty dziś i do mnie mówisz, jak przed wiekami do sług w Kanie: “zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Trwać przy Tobie i z Tobą, to recepta na radosne oczekiwanie.

Advertisements

Jezus zostawił nam Ciebie…

«Matka Jezusa jest Matką grzeszników, tych wszystkich, którzy cierpią i płaczą»
Św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego

Tak, jak w Nazarecie, przyjęłaś do Swego łona Syna Bożego, tak pod krzyżem przyjęłaś nas wszystkich stając się nam Matką. Nie zostaliśmy osieroceni, Jezus zostawił nam Ciebie, która stałaś się naszą orędowniczką, pomocą, ucieczką. Jesteś i byłaś Matką nie tylko tych, którzy kochali Twojego Syna i trwali przy Nim, lecz również tych, którzy swoim życiem wiele złego uczynili. Jesteś Matką nas, grzesznych, tych małych i wielkich. Grzesznik, to jak rozbitek na morzu życia, którego dusza miotana jest przez ciemne morskie bałwany, a Ty jesteś jak latarnia Morska wyłaniająca się z mroku. Swoim światłem wskazujesz drogę do bezpiecznego portu, którym jest Serce Twojego Syna.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
(Mt 11, 28)

Ucieczko grzeszników, pomagasz tym, którzy sami przyjść nie mogą, otaczasz ich matczyną miłością, tulisz i prowadzisz tam, gdzie znajdą pokrzepienie dla dusz swoich. Jesteś dla nich Gwiazdą Morza, wpatrzeni w Ciebie nie zbłądzą płynąc do celu. Jesteś Gwiazdą Zaranną, która jest gwiazdą nadziei, że po mroku nocy zajaśnieje w końcu dzień. Jesteś światłem księżyca rozpraszającym najczarniejszą noc. Nie dozna zawodu nikt, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy przyzywa, Ciebie o opiekę prosi. To moje dzisiejsze rozmyślanie o Tobie, Pani moja, pragnę zakończyć fragmentem modlitwy z modlitewnika szkaplerznego:

O, dusze bólem ściśnione, rzućcie się do stóp swej Matki, przy Niej znajdziecie obronę, boście Jej najmilsze dziatki. Amen!

Mój egoizm a wypełnianie woli Bożej

Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką.
(Mk 3, 35)

«W Najświętszej Maryi Pannie, pełnej łaski i zatopionej w świetle Boga, wszystko było naturalnie skierowane na wypełnienie woli Boga».
Bł Maria Eugeniusz od Dzieciątka Jezus, Chcę widzieć Boga

Maryjo, we wszystkim, co robiłaś, wypełniałaś wolę Bożą, cała w Nim zatopiona, zasłuchana w Jego głos, rozważająca wszystko w swoim sercu. Czysta, Niepokalana, Pełna Łaski, czyniłaś to w sposób doskonały, pozbawiony egoizmu, próżnej chwały. Nie musiałaś stawać w prawdzie, Ty obok niej i z nią w swojej codzienności współistniałaś, rozważając w swym sercu Słowo Prawdy.

Jezu, Ty rzekłeś: Nie każdy, który Mi mówi: “Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7, 21). Jakże nieraz mylę się myśląc, że wypełniam Twoją wolę. Że w tym, co robię, szukam Ciebie, a tak naprawdę szukam siebie – zadowolenia, akceptacji, itp. Dopiero rozważenie tego w sercu, szczerość przed Tobą,  stawia mnie w prawdzie o tym, czy to jest Twoje. Konsultacja z samym sobą w Twoim Świetle jest nieraz bolesna i ucząca pokory…

Czas na pustyni

«Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».
(Łk 4, 1-6)

Boże mój, kolejny już raz zwracasz moją uwagę na pustynię i na to, jak ważna jest ona w moim życiu. Do Jana skierowałeś Słowo na pustyni, miejscu gdzie był w ciszy i odosobnieniu sam na sam z Tobą. Bo tylko w ciszy można usłyszeć Ciebie. Ale nie tylko o tę ciszę zewnętrzną chodzi, ale również o ciszę wewnątrz siebie. Dlatego też w mojej codzienności dajesz mi dodatkowy czas na taką pustynię, gdzie mogę w samotności przebywać sam na sam z Tobą, kiedy mogę do Ciebie mówić i słyszeć Twój głos w głębi duszy. Co najmniej dwa razy do roku dajesz mi dodatkowy czas na pustynię, na jeszcze głębsze wejście w swoje serce i zastanowienie się nad sobą. Właśnie rozpoczyna się drugi tydzień tego dodatkowego czasu, który nie tylko ma być rozmyślaniem nad sobą, nad swoim życiem, sercem, ale ma być bodźcem do działania, do zmiany na lepsze.

Rozpoczynam też drugi tydzień moich rekolekcji z Tobą, Królowo Karmelu, która zapraszasz mnie do walki ze swoimi słabościami, złymi skłonnościami, grzechami. Ta walka to prostowanie ścieżek dla Pana, o które nawołuje dziś również św.Jan: “Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi!…” O Pani moja, zawierzam Ci kolejny tydzień mojego Adwentu, prowadź mnie i ucz prostować ścieżki serca dla Twego Syna. Amen!

Obietnica szczęścia

Dziewico Niepokalana, idziemy za Tobą
pociągnięci wonią Twojej świętości.
(Antyfona)

Mija pierwszy tydzień Adwentu, przeżyłem go starając się wpatrywać w Ciebie, Niepokalana, i w to, co chciałaś mi swoim życiem przekazać. Mogę go streścić w tym jednym zdaniu: “idę za Tobą pociągnięty wonią Twojej świętości”. Pięknym akcentem mijającego tygodnia jest dzisiejsze święto. Jest czymś naturalnym i oczywistym, że naczynie niosące w sobie Boga samego musi być czyste i bez żadnej skazy. Czyż przyjmując gościa do domu nie staramy się, aby był on czysty, wysprzątany, pachnący świeżością?Każde święta to również poprzedzający okres wzmożonych porządków. O ileż więc bardziej Bóg, który wybrał Ciebie, Maryjo,  już w raju, Bóg, Który Sam jest doskonałym pięknem, czystością; Który przygotował Ciebie na mieszkanie dla Swego Syna, mógłby pozwolić, aby to mieszkanie było brudne, zanieczyszczone grzechem? Cała piękna jesteś Maryjo, a zmaza grzechu nie dotknęła Ciebie!

Maryja byłą modlitwą milczącą. I w tym milczeniu milczącej modlitwy, ukryta, usłyszała głos anioła. Nie mogłaby go usłyszeć gdyby nie trwała w milczeniu.
o. Jakub od Jezusa

Bóg przemawia w ciszy, ciężko jest usłyszeć Go w zgiełku i hałasie, nawet jeśli w ciągu dnia staram się stawać w Jego obecności, to najlepszym czasem na usłyszenie Jego głosu jest absolutna cisza i ukryta modlitwa w milczeniu. Modlić się w milczeniu, to tak jak Ty, Maryjo, zachowywać i rozważać w swoim sercu Słowo Boże, to nic innego jak wejść do komnaty swego serca, zamknąć się tam i być choć chwilę sam na sam z Bogiem. Wpatrując się w swoją dotychczasową drogę mogę Ci tylko podziękować za te nauki, lecz aby nie było tak idealnie, przypomniałaś mi się także słowami Św. Teresy Wielkiej: 

Starajmy się choć trochę upodobnić się do Najświętszej Dziewicy, której habit nosimy. Przynajmniej naśladujmy jej pokorę.

Habitu nie noszę, ale inne znaki świadczące o przynależności do Ciebie już tak. Niestety w swojej codzienności tak często zdarza mi się o tym zapominać. Staram się trwać przy Twoim Synu, tak jak Ty to czyniłaś, ale kolejne już kiedyś zadane pytanie przychodzi mi na myśl:  Czy Matką swoją zwać się Ciebie godzi komuś, kto w grzesznej zgniliźnie nie odnajduje swych rysów w Twojej podobiźnie”? Bo nosząc różaniec, szkaplerz czy medalik, które świadczą o przynależności do Ciebie, a postępując czasami wbrew nauce Twego Syna, nie jestem godzien nazywać Cię Matką i należę również do tych, co ustami swymi blisko są Boga, lecz sercem bardzo daleko.

Maryjo, obietnico szczęścia dana ludzkości w raju, obietnico szczęścia każdego kto idzie za Synem Twoim wzorując się na Tobie, bądź przy mnie stale, nie tylko na drodze tegorocznego Adwentu, lecz również na dalszej drodze mego życia. Błogosław duszo moja Pana i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

Matka Boża jest moja, wszystkie rzeczy są moje. Bóg jest mój i dla mnie… Raduj się duszo moja!
Św. Jan od Krzyża

Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny!

Zostańcie z Bogiem; a ponieważ służycie takiej Pani jaką jest Dziewica Maryja i ona modli się za was, niczym się nie martwcie. św. Teresa od Jezusa

Ty, której Archanioł Gabriel zwiastował, że zostaniesz Matką Syna Bożego, pod Krzyżem stałaś się również moją Matką. Opiekujesz się mną, chronisz, modlisz się za mnie, wstawiasz u Syna. Nie przysłaniasz mi Go, i nigdy nie przysłaniałaś. Wprost przeciwnie, prowadziłaś mnie, dłonią swa wskazując na Niego.  Dzisiejsza Ewangelia mówi o sparaliżowanym słudze setnika, jakże ona pasuje do mojego stanu sprzed lat. Domyślam się, kto był moim setnikiem i wiem to niemal na pewno, że prosił o wstawiennictwo Ciebie. I Jezus również powiedział Tobie: “przyjdę i uzdrowię go”. Tak też się stało. Twój Syn przyszedł, aby mnie uzdrowić; przyszedł do grzesznika, aby zbawienie stało się również udziałem mojego domu. Wpatrując się w Twą jasnogórską ikonę widzę ie tylko Twoją dłoń, wskazującą cały czas na Jezusa, ale także Jego dłoń, która wskazuje na Ciebie. Bo wielkie rzeczy uczynił Ci Wszechmocny, a Jego Imię jest święte! Maryjo, pomóż mi pamiętać o tych słowach w moim życiu, a zwłaszcza wtedy, gdy serce moje zacznie być opieszałe, leniwe, szukające nie Jezusa i Jego świętej woli, lecz szukające ziemskich przyjemności.

Fiat

Na początku kolejnego Adwentu wskazujesz mi, Jezu, na Matkę swoją, jakbyś chciał mi powiedzieć: ucz się również od Niej, bo jak Ja jest cicha i pokorna sercem. Ta, której tak mało słów zapisano w Księdze, a która równocześnie powiedziała tak wiele. Zwracasz moją uwagę na Jej:  “niech mi się stanie według słowa twego”.

Młoda dziewczyna z Nazaretu, dopiero co poślubiona Józefowi, mężowi bogobojnemu  i sprawiedliwemu, doświadcza ogromnej łaski. Oto światłość zalewa komnatę, w której się znajduje, a Jej serce trwoży się na ten widok i na dźwięk głosu, który słyszy. Być może jeszcze bardziej trwożą Ją słowa, których tak do końca nie pojmuje – oto znalazła łaskę u Boga i ma stać się Matką Tego, który przyniesie światu zbawienie. Każda dziewczyna w Izraelu marzyła, aby stać się matką Mesjasza, i oto spotyka to Ją. W tej chwili niemal całe Niebo zastygło w oczekiwaniu na Jej odpowiedź: “Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Jej “fiat”  “celebruje wcielenie Bożego Słowa”(o. Sz. Praśkiewicz OCD).

Niech mi się stanie według słowa Twego te słowa wypowiadane przeze mnie każdego dnia, to świadome przyjmowanie wszystkiego, co przynosi mi codzienność, to odpowiedź na natchnienia Ducha Twojego, na przyjmowanie i pełnienie we wszystkim Twojej woli. Przez te słowa mówisz również do mnie: czuwaj i módl się w każdym czasie, bo nie wiesz kiedy przyjdzie ci stanąć przede Mną; Czuwaj i rozważaj wszystko w swoim sercu, jak Maryja; niech twoje serce nie będzie ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, które tak naprawdę przysłonią Mnie w twoim życiu, spowodują lenistwo, oddanie się uciechom świata, a co za tym idzie zapomnisz o Mnie, nie będę ci do niczego potrzebnym. Bycie jak Moja matka pozwoli ci stawać się każdego dnia jeszcze doskonalszym.

Jezu, przyjdź do mego serca, narodź się w nim na nowo, zamieszkaj na stałe i niech będzie ono dla Ciebie Betanią, miejscem w którym miałeś przyjaciół, w którym mogłeś znaleźć wytchnienie i odpoczynek po trudach Swojej drogi. Niech moje serce nawet uśpione, przez sen czuwa przy Tobie, gotowe na Twoje przyjście, na każde Twoje wezwanie; niech reszta mego życia będzie ciągłym adwentem. Amen!